Strona główna

"Życie Powszednie LP"


Wutam was,tu Cat.Prezentuję dziś być może ostatniego FanFika o LP...ma to związek z osłabieniem się miłośći do tego zespoliku,a wzmocnieniem do innych...ale kto wie,cos mi się tam plącze po umyśle,że LP może się kiedyś z S.O.A.D-em spotkają ;)...oto fanfik...

Chester był bardzo zajęty...wytrwało rozmyślał nad sensem życia, gdy nagle coś mu przeszkodziło...Mike jebnął go w głowę i ostentacyjnie oznajmił:
-Nudzi mi się.
Chaz postanowił go olać i powrócił do swych rozmyślań. Jednak po chwili do Mike’a dotarło, że został zignorowany i tym razem zakopał Chesterowi w brzuch i z większym naciskiem powtórzył:
-Chester, nudzi mi się.
Tego Chez mu nie popuścił i rzucił w niego wazonem, ale Mike zrobił zgrabnego „matriksa” i uniknął śmiertelnego uderzenia.
-Moja wina?Odwal się Mike, ja tu pracuję!!!- wydarł się Chez.
-Akurat!!!Myślisz, że kogoś nabrałeś z tym myśleniem?!!Cały dzień się opierdalasz i udajesz,że myślisz a w rzeczywistości grasz sobie na Gameboyu w HUGO!!
-Co ty możesz wiedzieć...-burknął obrażony wokalista.
-Ale skoro ci się nudzi to czemu nie pójdziesz np. do Joego albo do Brada? Ja mogę co najwyżej z tobą pograć w...warcaby...
-Pobawimy się w chowanego.
-?_? Tutaj?
-Tak. Najpierw ty się chowasz a ja liczę do stu. Raz...Dwa...Trzy...
Chester wzruszył ramionami i poszedł „schować się” przed telewizorem (akurat leciało „M jak miłość”) a Mike dalej liczył:
-Cztery...Siedem...dwadzieścia... siedemdziesiąt dziewięć...sto! Szukam!!
Z rozpędu nie trafił w drzwi i zarył w ścianę niszcząc wspaniały fresk Joego pt.: ”Imresjonistyczny pogląd na abstrakcyjną wersję myśli przewodniej dramatyzmu przejawianego w Kupie” (aż dziw, że znał takie skomplikowane wyrażenia),lecz zupełnie tym nie zniechęcony Mike „wystartował” ponownie.
„Na pewno schował się w WC-cie!”-pomyślał.Wpadł do kibla, zanurkował w muszli i z zawiedzeniem stwierdził, że Cheza tam nie ma. Poleciał więc do salonu, gdzie Chester siedział se rozwalony na kanapie przed telewizorem oglądając piętnastą powtórkę setnego odcinka Sailor Moon (Czarodziejka z Księżyca) serii „Super S” i zaczął dogłębnie przeszukiwać szafy itp. Po wywaleniu wszystkiego z mebli stanął na środku pokoju i podrapał się po gfłowie (co bywa zalążkiem myślenia).
-Mike, zasłaniasz mi.
-Oj,sorki Chester-odpowiedział Mike, przesunął się i dalej myślał gdzie ten przebiegły Chaz mógł się ukryć.
„Wiem!Na pewno jest w garażu!”-oświeciło Mike’a. Natychmiast wyruszył to sprawdzić.


-Blondas,co oglądash X3 ??-do salonu przyciepał Joe.
-Sailor Moon Super Stars odcinek 109,Eternal Sailor Moon (Wieczna Czarodziejka z Księżyca) walczy z latającym Ogórasem!-odparł z podnieceniem Chazy-Chaz.
-Ooooo,super O.O!! Były już transformacje??
-No jasne, czarodziejka z księżyca używa teraz do przemiany Magicznej Księżycowej Podpaski!
-Latający Ogór, mówisz? :3 ...To mnie chyba zainspirowało do nowego fresku...-zamruczał Mr.Hahn i podreptał tworzyć nowa impresję...
W czasie gdy Mike bawił się w chowanego, Chez gapił się w Magiczne Pudełko,a Joe malował fresk, pozostała trójka Linkinów zajmowała się czymś ogromnie pożytecznym. Otóż Rob, Brad i Dave postanowili wybudować basen (mierz siły na zamiary, nie? :) )Zaczęli od kopania wielkiej dziury...
-Uff...już chyba dostatecznie głęboko wykopałem, co?-spytał kumpli Brad.
-Oo...tu coś jest, pod tą cienką warstwą ziemi...twarde to...przywalę w to łopatą...
-AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!BRAD COŚ TY DEBIE JEDENNAJLEPSZEGO ZROBIŁ!!!!ROZJEBAŁEŚ KANALIZACJĘ!!!
-ups ._. czyli to była rura odprowadzająca...szambo...
To musiało wspaniale wyglądać: trójka mężczyzn skąpanych w złocistych kroplach szamba spadających z efektownej fontanny wydostającej się z dziurawej rury niczym z gejzeru...
Skończyło się na tym, że po pięciogodzinnym kopaniu boys musieli zasypać dziurę i zacząć od nowa...
-I tak było za płytko...teraz „sięgniemy głębin”! -pocieszał kolegów winny Brad...


„Eh...na głowę Snoop Doga, gdzie on się schował? Przetrząsnąłem cały dom! Nawet w zsypie go nie ma...”-pomyślał zrezygnowany Mike po dłuuuuuugich poszukiwaniach. Postanowił więc z honoremprzyznać się do przegranej. Powlókł się do salonu i ze smutkiem powiedział do Chestera:
-Wygrałeś, stary...nie znalazłem cię...nie mów mi gdzie się ukryłeś, zostaw mnie sam na sam z moją klęską...[pociągnięcie nosem]
-X_O ...

W ty czasie Joe nie mógł się zdecydować: „Użyć jasnozielonego czy teś może ciemno-seledynowego do wyrażenia trójwymiarowości tego ogórka...hm...właściwie to jakaś różnica? W sumie skończyłem tylko szybki kurs malarstwa pokojowego...mhm...


Po kilku godzinach ponownego kopania Linkini dotarli tak głęboko, że nagle...
-HEJ!! Widzę jakieś światło!-dobiegł pozostałą dwójkę stłumiony głos Roba.
-Rob,tylko nie obieraj taktyki Brada!-Odparł zgryźliwie Phoenix.
-Nie ruszaj się, już do ciebie idziemy!
Kiedy już cała trójka obejrzała dziurę, z której dobiegały jakieś odgłosy i światło nastała kłopotliwa cisza.
-Eeeem...shit,Rob! Ty żeś się do Chin dokopał!!
.:Rys pomocniczy:.

See you later, LP fans!
Cat//kAt

chazy-mike 2004-04-20 16:21:59
skomentuj (16)